zaufanie to taka czarna świnia …

„Zaufanie do drugiego człowieka to skomplikowana sprawa. Zaufanie to nie tylko poczucie, że możesz komuś wszystko powiedzieć. Zaufanie to także przekonanie, że ta druga osoba nie zrobi Ci krzywdy.”

I ja czegoś takiego nie mam. Nie mam zaufania, nie darzę nim chyba nikogo, począwszy od baby która wydaje mi resztę w markecie, przez pogodynki które łżą non stop, kończąc na kimś z kim chciałabym spędzić swoje życie. Zaufania nie ma. Nie ma obietnic które w dzisiejszych czasach mają jakąkolwiek wartość. Wszyscy zdradzają, wszyscy kłamią, rzucają się na to co los im daje, ludzie niszczą sobie życie pierdołami.

A szkoda …

Formalnie się rozwiodłam, pracuję sama na siebie. Jestem osobą smutną na pierwszy rzut oka. Faceci nie lubią smutnych kobiet. Faceci nie lubią wiercenia dziury w brzuchu. Jestem wiertłem. I choć zdaję sobie sprawę, że moje porażki ze samą sobą to niczyj problem, mimo wszystko oczekuję taryfy ulowej. Kobiety są cwane – widzę to na każdym kroku, dopinają swego. Wiele kobiet udaje, że nie widzi choć dobrze znają prawdę, ale żyją w tym udawaniu bo on zjada obiad w domu, bo naprawi pierdołę, bo to bo tamto.

Jak więc mamy ufać sobie wzajemnie jak potrafimy z samymi sobą nie być szczerym. Ja nie pisałam się na takie życie. Miało być inne.