Czuję się gorsza bo zostanę niebawem młodą rozwódką i ktokolwiek o tym się dowie zadziwi się strasznie, a ja będę musiała znosić widok ludzkich zadziwionych min.

Czuję się gorsza bo zawiodłam rodzinę, bo chcieli inaczej i wierzyli, że będzie inaczej, być może czuli się spokojni o mnie. A ja … ja nie byłam tam spokojna. Nie chcę chyba już nic planować, chcę żyć z dnia na dzień, bo przecież planowałam szczęście największe i nie wyszło. Im dalej po tym wszystkim tym bardziej widzę, że nie kochał mnie mój mąż, a czasem przecież mówił, że kocha.

Jestem zła na swoją naiwność i wiarę w NIC. Zaangazowałam się w tamto zycie tak bardzo, że przestałam zauważać istotne sygnały.

Dojdę do wszystkiego sama, bądź z kimś kto sam bez przymusu zechce tam ze mną iść.