skoro jest miłość to czy rzeczą oczywistą musi być w kolejności nienawiść
czy my się nienawidzimy czy po prostu jesteśmy obojętni na siebie
skoro nie cieszy Cię moja obecność – może ucieszy mój brak
tylko głupotą
tylko głupotą mogę nazwać swoje postępowanie
wiedzieć to wszystko być prowodyrką tego i nie zmieniać nic
a może tak po prostu ma być
czasami już sama nie wiem czy to sielskie życie wybrałam świadomie
czy wybrałam to jako przykrywkę swoich pragnień
bo  w mojej głowie to jest kwestią czasu
nie ukryję tego
skończymy jak zakłamane małżeństwo
para obrócona dupami do siebie w ukryciu pisząca sms’y
nie do siebie

mam oczy widzę
nie tylko kolor zachmurzonego nad nami nieba
ale widzę więcej
widzę czysto koleżeńskie kontrakty
czysto koleżeńskie rozmowy o przyszłości
każdy z nas ma plan – ale plany są dwa
jedyne co mamy wspólnego to podpis na jednym papierze
jedyne co mamy wspólnego to trochę zmarnowanych, zdenerwowanych dni
jedyne co mamy wspólnego to jedynie to że każde z nas nie ukrywa swojej chęci do pierdolnięcia tym w kąt

jedyne co mamy wspólnego to kołdra która okrywa nasze dupy i to też jest wkurwiające czasem nawet najbardziej
bo nie boli nic tak jak zasypianie przy kimś kiedy myślami jesteśmy przy kim innym – nawet jeśli to nie sprecyzowany ktoś

chcę jeszcze tylko chwilę i choć raz żyć

Co jest dalej po tym kiedy przestaje się kochać?
Czy nie kochamy kiedy do szalu doprowadzają nas rzeczy tak małe, że aż wstyd o nich mówić?
Czy można pokochać ponownie tę samą osobę?
Po co dajemy sobie kolejne szanse, czego się boimy ?
Co będzie dalej, no co będzie za pięć lat?
Chciałabym znać na te pytania odpowiedzi.

Czemu zabijam siebie w sobie, czemu sobą nie jestem?
Kim jestem?
Może trzeba to przeczekać, ale nie wiem już czy to jest mądre.