….

czekam
co jutro będziesz robić
czekać
na co będziesz czekać
na kolejny dzień czekania

czekania na coś co jest w mojej głowie
na różowe niebo
na wolność dla wszystkich istot
na sprawiedliwość
na miłość
na radość i szczęście
na ostatni dzień udręki

na to aż wszyscy dadzą mi święty spokój
i nie będą protestować
przeciwko moim filozofią, przeciwko moim przekonaniom i pragnieniom
każdy dzień mojego życia jest dla mnie czekaniem
na inne jutro
nie na lepsze
przede wszystkim na inne
bo każdy dzień któremu pozwoliłam powtórzyć się jest po prostu straconym dniem

gdzie jest to miejsce na ziemi o którym marzę
nikt nie chce pomóc mi
bo przecież sama wybrałam swój los
nikogo nie proszę o pomoc bo mi wstyd
bo gnałam po pewność
która okazała się błędem
mam mnóstwo rzeczy
lecz nic nie mam swojego
nie mam swojego miejsca
do którego z chęcią wracam

nawet gdy chcę wyjść nie mam dokąd
i cierpię ten ból
i błagam o kres
powtarzających się dni

co chwilę parzę na zegarek i
widzę jak mija kolejny stracony dzień
żadnego z tych dni nie odzyskam nigdy

nie muszę, wcale nie muszę
ale chyba już tylko ja jestem tego świadoma
czuję się jakby wszyscy szykowali wielki bal a ja chciałabym tylko w kącie schowana stać

nie muszę a zgadzam się by dzień za dniem mijał nijak
zgadzam się by każdy ktokolwiek chce dyktował mi każdy nowy dzień
uśmiecham się sztucznie
wypowiadam sztuczne słowa, leję wodę, skrywam ból

spoglądam na niego i myślę
co było w mojej głowie, skąd w mym życiu taki pośpiech
gnałam do tego jak głupia
i nic nie wyszło tak jak miało wyjść

boję się myśląc o swoim życiu
boję się tego zmarnowanego czasu
nie wykorzystanego tak jak chciałam
już dziś jestem na wszystko obojętna
chciałabym tylko zanim zniknę zrobić coś dobrego
wiedzieć, że swoim życiem uratowałam choć jedną duszę

czasem tak bardzo tęsknię i tłumię płacz
czasem tak bardzo nie chcę niczego
mam wrażenie jakbym zawsze była smutna
połowa mnie jakby była szara
nie istniała

dlaczego miałam w sobie tyle naiwnej nadziei
kiedy myślałam, że jutro może być tylko lepiej …