kochany tatusiu który pokaleczyłeś nasze twarze i serca
jakim jesteś człowiekiem sam Bóg nie wie
ile litrów łez spłynęło po naszych twarzach tylko dlatego, że tego chciałeś
i nikt nigdy nie odpowie mi na pytania których ja choćbym mądra była nigdy nie wyzbędę się z głębi siebie
i choćbym pięścią rozbiła najtrwalsze mury nigdy
nie przetłumaczę sobie, że jesteś jedyną osobą na świecie nie wartą aż tak totalnie niczego
i choćbyś wymyślił miliony przykrych określeń i zadał miliony nowych ran
ja pewnie będę osobą która zniesie to wszystko w nadziei, że każdy człowiek musi mieć choć maleńką cząstkę dobra w sobie

dlaczego moje serce choć z wierzchu zimne i oschłe
tak na prawdę przeżywa to wszystko czym Ty nigdy nie zaprzątnąłeś sobie sekundy w swoim życiu
dlaczego czekam na dzień kiedy wyciągniesz do mnie swoją zwyrodniałą rękę
dlaczego niszczę swoje najlepsze momenty w życiu pamięcią o Tobie
dlaczego kiedy ja wyciągam do Ciebie rękę uderzasz mnie w nią

czy kiedykolwiek zrozumiem, że jednak są na świecie do szpiku kości zepsuci ludzie
czy kiedykolwiek przestanę się łudzić, że zechcesz te wszystkie rany ukoić
dlaczego jestem człowiekiem który lgnie do tych którzy mnie nie chcą, a tych którzy chcą dać wszystko odpycham jakbym w ogóle tego nie przeżywała i nie rozumiała

dlaczego mówisz o mnie jakbyś mnie znal nie znając już szesnaście lat
dlaczego zachowujesz się tak jakbyś interesował się czymkolwiek jak nie interesuje Cię nic

przez Ciebie nie chcę kochać i uciekam przed miłością
bo miłość nigdy nie jest wdzięczna
a jeśli jest to trwa to chwilę

drapacz chmur

jakby to wszystko było na siłę
i jakbym ja nie miała sił zmienić biegu własnego życia
i tak we wszystkim tym brak szczerej radości
momentami chce po prostu żebyś nie istniał, żebym była sama
momentami mam tak bardzo dość wszystkiego
i nie wiem dokąd zmierzam
ani dokąd zmierza świat który sobie tworzę
każdego dnia marzę o wolności i boję się sideł w jakie wplątuję się z dnia na dzień
wszyscy mówią, że za wiele myślę
ale ja tylko myślę i myśli mam przepełnione
nie spożytkuję nigdy pewnie sił jakie w sobie mam
i nie spełnię marzeń ale będę zawsze nimi żyć
i w podświadomości mej pewne sprawy nigdy nie zostaną zniszczone do końca a łzy które w życiu jeszcze wyleję nie zawsze będą złami rozpaczy ale też nie zawsze łzami szczęścia
czy jestem fałszywa, czy przerażona, czy może fałszywa przez strach
a chwile jakie spędziłam w życiu i jakie dałam innym nie miały nic związane z fałszem po prostu z góry były założone że mogą krótko trwać, liczyłam się z tym a raczej wiedziałam bo znałam siebie, ze nie potrafię dać z siebie więcej jak po prostu COŚ
jutro mijają 23 lata jak stąpam nie pewnie po tym świecie
i zmuszona jestem słuchać słów których nie chcę słyszeć, widzieć rzeczy których nie chcę widzieć
mam 23 lata i nie potrzebuję już sexu, nie czuję już sexu
nie czuję ciepłego wiatru na twarzy, nie mam ochoty na spacery, nie potrafię namiętnie całować, nie buduję planów

a mimo to 28 września wychodzę za mąż
nie pytaj dlaczego
nie wiem

może po prostu chcę odpieprzyć te reguły życia
może wierzę że to o czym mówię i piszę jest całkowicie inne
nie wiem

jedyne co wiem
to to że nic nie wiem

i z romansów tylko miłość znać

„Jestem zmęczo­ny sze­fie.
Zmęczo­ny wędrówką, sa­mot­nie jak jaskółka w deszczu.
Zmęczo­ny tym, że nig­dy nie miałem przy­jaciela, żeby po­wie­dział mi skąd, gdzie i dlacze­go idziemy.
Głównie zmęczo­ny tym, ja­cy ludzie są dla siebie.
Zmęczo­ny jes­tem bólem na świecie, który czuję i słyszę…
Codzien­nie…
Za dużo te­go.
To tak jak­bym miał w głowie ka­wałki szkła.
Przez cały czas.”

Stephen King

Pamiętajmy nadzieja jest jedyną która może pokonać wszelkie losu przeciwności, dopóki żyjemy żyje w nas nadzieja choć czasem jest ona całkowicie skrajna i taką ją na zawsze będziemy mieli.
Choćbyś powiedział, że zabijam resztki z resztek nadziei ja wiem, że jej zabić do końca się nie da.

28 września wychodzę za mąż, czy jednak do tego dążyłam na prawdę?
Czy tego chciałam, kolejne z pytań na które szczerze nie odpowiem nawet samej sobie.
Nie żałuj mnie.
Co miało być – było. Co ma być na pewno będzie.

Szkoda mi tylko tego, że zawsze chciałam być człowiekiem wolnym od władzy pieniądza, od myśli co ludzie powiedzą, od tego co wypada a czego nie wypada.

Chciałam być zawsze człowiekiem wolnym, który nie musi tłumaczyć dlaczego każdego dnia ma ochotę objechać całą Polskę. Od kiedy poczułam sidła pierwszej miłości chciałam być wolna poświęcać czas tylko tym którzy też chcą być wolni ale być przy mnie.

Dążąc do wolności wplątałam się w sidła własnej nieudolności.

Chciałabym jeszcze ten jeden raz kości rzucić od tak
i całkiem nowy los wylosować w ciemno …