nie zawiodła nigdy mnie przyjaciółka ma nerwica

Tamten tamtemu odebrałby mnie gdyby jedno drugiemu mogło i miało więcej sił by nie poddawać się.
Stoję, siedze w miejscu na zmianę. W skupieniu staram się zapamiętać i wchłonąć jak najwięcej momentów które nigdy więcej się nie powtórzą, słów których już więcej nikt do mnie nie wypowie.
Wszystko się zmieniło, poprzewracało. Nie jest mi w sumie tak źle jak mogłoby się wydawać. Czasami nazwałabym to łajdactwem a czasem szaleństwem z mojej strony. To co będzie dalej dopiero się okaże, ktoś znów pokaże góre nade mną. Sama nie wiem co byłoby najlepsze dla mnie i dla nas. Nie wiem jak będzie o nie.
I nikt nie powie mi lepiej było mogło być.

Przeżyłam coś. Moge to opisac i opowiedzieć. Coś. Do dziś moment słyszę słowa jakie dotad były mi obce. Tych słów było tak wiele, wyrazów twarzy, spojrzeń. Widziałam coś w oczach, widziałam jak ktoś chce ze mną spędzać czas, łapiąc za rękę mówi zostań.
Teraz zeszłam na Ziemię, wróciłam do domu i wszystko musi być tak cholernie poukładane, znów zmieścić się w jakieś normy.
Polska to nie Dubaj gdzie każdy poniekąd czuł się sam.
Miłość się wypaliła, związek w którym trwam nie podnieca mnie, nie rozbiera nerwowo, nie każe mi tańczyć i praktycznie opiera się na niczym.
Pragnienie ucieczki z tego miejsca przerasta mnie. Nikt jak ja w obecnej chwili nie zaprzecza stwierdzeniu że wszędzie dobrze w domu najlepiej. Gówno prawda. Nie wiem do czego się tulić, bo nigdzie przy sobie nie czuję tamtego zapachu. Chciałam tylko by było normalnie, takich związków nie ma.
Tęsknota rozpycha mnie od wewnątrz i czuję pusty ból. Wydawało mi się, że ktoś nosi mnie na rękach, że beze mnie jest mu źle, słysze do dziś słowa jak to bardzo jesteś przyzwyczajony, dziś jakoś lepiej mijają mu dni.
Zgubiłam gdzieś widok tych oczu, nosiłam je w kieszeni. Zgubiłam wszystko. Stoję gdzieś teraz między jednym i drugim i nie wiem nic. Nie potrafię nawet już precyzować myśli. N.e potrafię zająć się tylko sobą. Nie potrafię wymazać z głowy tych zatrzymanych momentów.
Najkrótsze wakacje, największy szok.
A myślałam, że będzie jeszcze piękniej, że gdy tylko zechcę mogę przestać kochać Cię.

bylo

Nienawidze powrotow, jednak kocham wyjezdzac, w tym kraju nawet polskich znakow nie ma na klawiaturze albo ja nie potrafie ich wlaczyc.
Nie wiem co bedzie z nami nie wiem wiele sama o sobie samej. Mysle tak a robie calkiem inaczej, sama z soba nie potrafie siasc i pogadac a zmuszam jego do rozmow ktorych on przeciez nigdy nie potrzebowal ani nie rozumial.
Mial byc spacer – tylko spacer. Nie ma spaceru nie ma bvudynkow odbitych w lustrze wody. Nie ma. Jednak ktos mowi mi rzeczy jakich nie slyszalam, jakich nie chce slyszec. Nie chce balaganu w glowie choc juz go wlasnie mam. W niedziele wracam do domu z goracego kraju mam nadzieje ze sie wszystko uspokoi nikt nie bedzie macil mi spokoju. Zawsze chcialam takiej statecznosci przed jaka teraz uciekam.
Bola mnie slowa jakimi mowi do mnie czlowiek przy ktorym trwam dwa lata, bola mnie puste spojrzenia i brak przytulania przed snem.
Nie chce wracam do domu bo mamy dwa osobne, nie bede umiala zasypiac sama, pamietam to z zeszlych powrotow. Teraz jeszcze do tego wszystkiego braknie mi osoby ktora wiem ze mnie rozumie i wzbudza we mnie zludzenie, ze mezczyzni potrafia byc na prawde takimi jakich graja w filmach o milosci po grob.