każdego dnia

Budzi mnie w środku dnia trzeźwość w najlepszej postaci. Siedząc przykuta do szkolnej ławki otwieram szeroko oczy – boli mnie to.
Każdy fakt z mojego życia, bo czasem jestem zbyt wyrywna, niecierpliwa, krzykliwa czasami taka jestem co nie każdemu wpada w oko. Jestem też smutna nie uśmiecham się choć umiem robić to tak pięknie powtarza ksiądz, monotematyczna, leniwa, zgubiona, zatrzymana w jednym miejscu.
Kiedy nie miałam stateczności marzyłam o niej, śniła mi się nocami, zasrana pewność siebie, pewność bytu dziś mnie to wszystko nudzi, nie mam dreszczy, zapału. Wszystko jest zbyt normalne jak dla mnie, może właśnie dopiero poznaję siebie że wcale nie pasuję do opisu ludzi i życia jakie wiecznie stało mi przed oczami.
Jestem taka lekkomyślna nosiłabym najchętniej najwyższe szpilki, poprawiała włosy, podpalała papierosy i patrzyła na wszystkich z góry, ciągnęła facetów za rękawy szarych bluz mąciła w głowie i z uśmiechem machała papa.
Bo jestem taka nieodpowiedzialna, taka nieodpowiedzialna że świat zdziwiłby się. I mam generalnie wszystko gdzieś, żyję wyjazdem i tym ze znów będę odłączona od świata, tam nic nie przypomina mi przegranych dni przepełnionych nadzieją ani marzeniami, tam jest upalnie gwarnie i daleko od domu.

Ukochany sprzedał auto. Czułam jakby to było moje auto, wszystko czuję jakby było nasze kiedy mówisz do mnie po swoim nazwisku, a ja wiem że nigdy tego nazwiska nosiła nie będę.
Wszystko nie po mojej myśli, weekend minął. Od tamtego czasu nie odzywasz się, a ja nie mam zamiaru o TYM rozmawiać.
Sama nie wiem do czego tęsknię.