do póki jestem

Na prawdę nie sądziłam nigdy że można być aż tak … aż tak bezczelnym.
Z chamstwem ludziom w dzisiejszych czasach chyba jest do twarzy bo kazdy, bez pieprzonych wyjątków nosi w sobie chama.
Dziś odbija mi się piwem każdym piwem od Ciebie, źle mi się śpi na poduszce od Ciebie – nie wysypiam się i boli mnie kregosłup, każdą pizzą mi się beka, uwiera zegarek przez który wciąż się spóźniam, źle leżą imieninowe spodnie, pewnie nie zdam drugiego egazminu przez Ciebie opłaconego, dławi mnie herbata pita z kubka z naszym wizerunkiem, ściska za szyję naszyjnik – bo to wszystko czuję jakby wytrąciło ostatnie grosze z Twego portfela bo księżniczce trzeba było kupić.

wszystko jedno

Jak sama sytuacja wskazuje frajerów nie brakuje.
Sprawa się przedawniła, nie chce mi się nawet w koło o tym samym gadać.
Powinnam się skupić na tym co mam, tego się trzymać, zachowywać zawsze świeży umysł.
A przez moment … przez moment myślałam, że w końcu wiesz co mówisz.
Pierdolone fałszywe gesty.
Teraz jest już wszystko jedno, czas nie stanął w miejscu i nie jest mi żal.

sen się spełni

Już nie jestem pierwszą na liście rzeczy pilniejszych od pilnych, można mnie odstawić na później – jasne, że poczekam – czekałam już wieczność która niczego nie zmieniła, czekałam tak długo, że przestało mnie to uszlachetniać, czekałam tak długo, że sprawy się przedawniły. Zniechęcają mnie wszystkie moje myśli, zero ambitności. Ludzie umieją czytać lecz gorzej ze zrozumieniem tekstu. Ile razy już czytałeś te linijki jedna pod drugą spisane, ile z nich rozumiałeś? Chore myśli chorej dziewczyny, od dawna mam się za więcej niż jestem i otwarcie głoszę swoje myśli. Kiedyś ktoś powiedział, że czas to któryś tam żywioł … miał racje, czas wszystko układa po swojej myśli, a my … my jesteśmy tylko pionkami w grze. Więc strata czasu na jedno i na drugie, jedno lepsze od drugiego, drugie lepsze od pierwszego. I tak w koło – bez końca. Nie widzisz zmąconych myśli, nie myślisz, że mogłoby tak być, zawsze jestem i nigdy nie spóźniona, z wycigniętymi dłońmi pytam czy coś pomóc. Pomóc, nie pomóc – bez różnicy – zawsze jestem. Szukając spokoju sama stwarzam chaos. I tak w koło, wszystko dzieje się w koło, chciałabym się żegnać ale nie umiem odchodzić ani od jednego ani od drugiego nie umiem się oderwać i żyć tylko według własnych zasad. Być może straciłam własne zasady. Nawet to co mam teraz, nie jest szlachetne bo sama szlachetnośc tą zmąciłam. Pamiętam tylko i nigdy nie zapomnę wielkiego okna od podłogi po sufit a na dole kolorowe samochody, tego pieprzonego luksusu pod nazwą SHERATON i do dziś się śni wielkie okno za jedwabistą firaną. W głowie się plączą obrazy idealnego zwiazku, marzenia, przemyślenia i sama wciąż do końca nie wiem, kto odzwierciedla ten ideał. Wciąż i mimo wszystko jestem kobietą, wciąż czekam …