żal

zabierz mnie świecie gdzieś do siebie znów
nie mogę słuchać obelg, zażaleń, śnić koszmarnych snów
nikt nie jest w stanie uszczęśliwić mnie
a przyjaciółka z dawnych czasów
znów powtarza mi, że nie mogę mieć wszystkiego czego chcę
chciałabym żyć inaczej, ciągle z górki toczyć się

próba sił

wszystko jest wielką próbą
próbą moich i jego sił
jeszcze trochę mówię sobie jeszcze trochę
dzisiaj, jutro, tydzień miesiąc
długotrwała próba trwa
źle mi z tym, że w kieszeni noszę telefon nawet do ubikacji ze sobą
źle mi z tym bo już to znam
i nie chcę słuchać głosów przyjaciół, tylko jednego przyjaciela mam
mówi zbyt prosto, ciężko mi go sluchać
ciężko mi słuchać samej siebie kiedy to właśnie we mnie dwie istoty tkwią jedna różna od drugiej
bardzo, bardzo różna od drugiej
teraz nie da się już nic zmienić
stało się
powiedzieć jedynie mogę, może mam do siebie żal
może nie chciałam by było tak
nie ważne
teraz mogę w strachu trwać i czekać aż  świat zapomni, a świat nie zapomina nigdy
znów podobam się samej sobie
błyszczę przed sobą swoją urodą
na ręce wiszą mi podrobione złota świata
nie ważne
wszystk jest nie ważne
a to co ważne było i miało być
jakoś stoi przede mną we mgle
i co z tym wszystkim zrobić mam
znów chciałabym krzyczeć

jeśli muszę i wybrać będę mogła jak odejść
to przecież dobrze, dobrze o tym wiesz
chciałabym umrzeć przy Tobie

z datą dzisiejszego dnia

Może to właśnie miało tak wyglądać. Kolei rzeczy niekoniecznie jesteśmy wstanie powstrzymać.
Każde z nas postępuje bezmyślnie – cięzko jest tylko wtedy kiedy budzimy sie w chwili zbyt złej by w niej trwać.
Wtedy nie jest już jak w jednym nurcie.
Szarpie się we mnie moje chore młode serce. Dlaczego dzieje się tak nie jestem w stanie powiedzieć nawet samej sobie.
Czuję się gwiazdka co błyszczy na pustym niebie. I co z tego pytam i co z tego ?
Już nie jeden raz tak było – nawet nie dwa.
Było.
Nic się nie zmieniło.
Mądrych słów w mojej głowie jak zwykle wiele wiele wiele.
Co z tego ? Jako kierowca polepszyłam swoje umiejętności ale nikt kto bym chciała tego nie pochwali – nie ma co chwalić.
Znów pali mi się grunt pod nogami a ja by do końca nie stracić twarzy mówię – dobrze będzie, dobrze będzie.
Choć nie wie tego pewnie sam Bóg. Być może Boga wcale nie ma. I chuj i tak zawsze czułam się sama – nikt nigdy nie umiał kochac mnie tak jak chciałabym. I nie moją winą jest że romanse z dystansem nie istnieją.