Czy mi to kiedyś wybaczysz dzialalam tak nieporadnie

Jakby wszystko było gdzieś poza mną, nie dotyczyło mnie nic. Nawe to. I co?
Jeśli pamiętam tylko zapach i przy zamkniętych oczach zapamiętany obraz.
I co z tego? Ktoś bawi się moim spokojem i komuś ja burzę spokój. Wszystko to dzieje się przy mnie w koło mnie i obecnie.
I liczą się największe w świecie pierdoły, zabawa lekkomyślność.
Również się tym odznaczyłam.
I ogarnięta jestem spokojem, furiatki jakby nie było chwilowo – lub może na dłużej, może już jednak się znudziło.
I wciąż ciągłe czekanie żadnych konkretów, żadnych wyrozumiałości. Nieznajomość pojęć denerwuje mnie i odpycha na drugi koniec ostatniego końca. I nie ma tamtych myśli, które były – gdzieś sobie wyszły. Poszły, wyjechały, dupę swoją zabraly. I śmieszy mnie to – bo nie jestem przewidywalna, nawet nikt nie przwiduje jak brdzo. Przewidywalność w żadnym stopniu nie opisuje mojej osoby.
Dobrze mi.

miałam kiedyś plan zostawić wszystkich was

Roztrzęsiona otaczającym mnie światem, ludźmi i słowami.
Wróciłam już z beztroski, zbudził mnie ktoś.
Teraz chciałabym wyłączyć serce na czas świąt, bądź co bardziej nie możliwe zaufać bezgranicznie, zamykając już zamknięte oczy.
Jebne tym wszystkim kiedyś o Ziemię niech rozsypie się w drobny mak moje nienaganne serce.
Cóż, więcej no cóż więcej. To znów ja próbuję zadowolić swiat.
A dziś słyszę że nie ma już tego dziecka, i pytania co się stało, co się stało.
A co się stać miało pytam się, co się stać miało? Co się stało to się stało – nie było tego mało. A przecież nic nie dotyczyło mnie, nie dotyczyło więc dlaczego dotyczyć ja mam Ciebie? Zamieszanie.
Jak gówniarz może być tak perfidnie ironiczny.
Przykro mi nigdy nie chciałam by tak to się skończyło, nigdy też nie chciałam końca.
Mówiłam już nie raz …

wiem dobrze co może być dalej

Kocham Cię jak Irlandię w głośnikach Kobranocka i przypomina mi się wiszące lustro przed laptopem a obok wielkie białą pościelą wyścielone łoże.
Co więcej być może, no co może?
I tęskno mi do lekkiej koszulki na mym ciele ozdobionej koronką, jego oczu, powietrza. Tęskno mi.
I pamiętam jak bałam się że latem to ostatni raz. I pamiętam jadac na lotnisko przyglądłam się wszystkiemu uważnie – bo moze ostatni raz. Nie. A może teraz ostatni? Nie chcę nawet tak myśleć.

Czy mi to kiedyś wybaczysz, działałam tak nieporadnie …