krzyczeć

Chciałabym wiedzieć co się dzieje z moją głową, ze mną całą
czego chcę, gdzie idę, czemu tak cholernie zakochana, zapatrzona
tylko jednej rzeczy tak oddana, nie patrzę wcale na siebie
tylko on się liczy, on, on, on
a ja … ja poczekam, poczekam ile się da
na to nigdy spełnienie które pewnie nie nadejdzie.

Pesymizm mój wykańcza mnie
który to już dzień kiedy chciałabym krzyczeć

cofnij Boże czas

Wróciłam.

Minął czas kiedy leżałam na dachu w słońcu rozkoszując się życiem. Teraz jako naiwna nastolatka marzę o wspólnym domu, pracy, pieniądzach, rzeczach które są nasze nie moje, Twoje, nie ruszaj. Szkoła jest prawie bez znaczenia, bo liczą się te chwile kiedy głaszczesz mnie przed snem. Tego chcę.
Najlepiej gdyby dało się wszystko na raz, tak jak właśnie się nie da.
Przywiozłam pieniądze ale one się skończą, rzuciłam pracę bo nie była mi wygodna.
Dziś dostałam telefon bym przyszła na rozmowę.
Pójdę i liczę, że nawet z moją niedostateczną zdolnością mówienia po angielsku – przyjmą mnie.
Bo ja wolałabym rzucić szkołę, pracować za 900 zł by tylko mieć możliwość mieszkania tam gdzie on, z nim, robienia wszystkiego tak jak chcę a nie jak ktoś mi każe. Chciałabym. I może mnie to wiele kosztować wiem. Chciałabym!
Bo kocham.