środa

boję się każdych słów które mówią o rozstaniu
boję się swoich chorych myśli
i siedzę
i w tym trwam
bałagan w koło
jak i w mojej głowie
pociągi się nadal spóźniają
a moja miłość jest zbyt jawna

kocham Cię uszanuj to

wtorek

jako młoda kobieta powinnam być już o wiele ambitniejsza
nie mieć tylko jednego w głowie
na wszystko mieć czas
więc czemu usrałam się na miłość
miłość tak idealną, że aż niemożliwą
powinnam nabrać dystansu ale nie umiem tego zrobić

płaczę, smucę się
mówię w prost jest mi źle
a Ty nie starasz się zmienić nic
dziwne to wszystko na prawdę
a na dodatek czuję jakbym w sumie nie była sobą

poniedziałek

może to będzie miejsce w którym bez karnie będe mogła mówić wszystko
nikt nie będzie wytykał ortograficznych błędów, ani światopoglądu

nikt nie powie mi, że miłość nie istnieje
ja kocham znów tak szalenie,
panicznie boję się rozstania,
snią mi się koszmary w których odchodzisz
budzę się i musze przyznać
doskwiera mi brak Twej twarzy na poduszce obok

zamieszkaj ze mną szybko
będę Twoją codzienną udręką
i miłościa najbardziej w świecie prawdziwą i wierną